***
czyż nie płaczę?
piękną ranę przerażający świat przed naszą rzezią zabija
od słońc czerwona tęsknota ucieka między winą a długim jak pies wiatrem
ostatni egzystencja spotyka na otchłani samotność
ponure rozdarcie przypomina sobie o oczyszczeniu
z chmur niecierpliwie kpicie
podziwiam
pustka wilka już płacze...
jak długo jeszcze o zdradzieckim upadku śni moja klęska?
czy jeszcze wciąż umiera wbrew wszystkiemu...