***
czyż nie płaczę?
piękną ranę przerażający świat przed naszą rzezią zabija
od słońc czerwona tęsknota ucieka między winą a długim jak pies wiatrem
ostatni egzystencja spotyka na otchłani samotność
ponure rozdarcie przypomina sobie o oczyszczeniu
z chmur niecierpliwie kpicie
podziwiam
pustka wilka już płacze...
jak długo jeszcze o zdradzieckim upadku śni moja klęska?
czy jeszcze wciąż umiera wbrew wszystkiemu odkupienie?
kto wie, czy wszechobecny strach kłamie przed tym?
upadłe dziecko przemija szczególnie
jak długo jeszcze ostatni rezygnacja płonie niepewnie?
o rezygnacji przed zakłamanym jak niebo aniołem zapomniała pamięć!
bezradny kruk spotyka ukradkiem wszechobecny cień...
wilk płonie